Czy trzeba chudnąć?

Przejście na dietę może być bardzo złym pomysłem w przypadku niektórych osób, szczególnie tych, których nawyki żywieniowe nie są jedyną przyczyną nadmiernej masy ciała. Niską samoocenę, stres i depresję można, a nawet trzeba, leczyć innymi sposobami. Niewielka nadwaga (wskaźnik masy ciała BMI między 25 a 27 – zob. str. 102) prawdopodobnie nie stanowi zagrożenia dla zdrowia, chyba że nadmiar tłuszczu jest skoncentrowany wokół talii i nie jest się aktywnym fizycznie. Liczy się to, by zaakceptować siebie takim, jakim się jest, i nie myśleć obsesyjnie o odchudzaniu. Przecież aktywność fizyczna przeciwdziała wielu – chociaż nie wszystkim – negatywnym skutkom nadwagi. Ludzie wyglądają bardzo różnie, toteż osoby z nadwagą nie powinny być społecznie napiętnowane i dyskryminowane. Otyłość nie ma nic wspólnego z brakiem inteligencji albo silnej woli. A poza tym, kto powiedział, że wszystkie nasze problemy znikną, gdy osiągnie się „normalną” masę ciała? Można być szczęśliwym i otyłym jednocześnie, tak jak niektórzy są szczupli i nieszczęśliwi. Im większa samoakceptacja, tym mniejszym problemem psychicznym jest masa ciała. Z drugiej strony, duża nadwaga (wskaźnik BMI powyżej 30, czyli w wypadku osoby mierzącej 170 centymetrów masa ciała przekracza normę o 30 kilogramów) ma konsekwencje dla zdrowia. Jako dwudziesto-, trzydziesto-, czterdziestolatek możesz czuć się zdrowy, lecz większość schorzeń związanych z nadwagą pojawia się z wiekiem. Jeżeli więc chcesz zachować zdrowie, musisz traktować swoje ciało z miłością i szacunkiem. Otyłość i związane z nią zaburzenia są wynikiem własnych poczynań, lecz nie są zasłużone – przynajmniej jeśli się nie wie, dlaczego się tyje. W chwili, w której zdamy sobie sprawę z powodów takiego stanu rzeczy, stajemy się odpowiedzialni za wprowadzenie niezbędnych zmian we własnym życiu. Nie robiąc nic, poniesiemy tego konsekwencje.

Przypadku osób z nadwagą częste są efekty jo-jo

Niejednokrotnie zdarza się nam jeść ze względu na stres albo w sytuacjach towarzyskich, kiedy właściwie nie jesteśmy specjalnie głodni. Bywa również, że jedzenie rekompensuje nam określone braki, dostarczając pociechy albo zaspokajając potrzebę miłości i bliskości. Za pomocą jedzenia walczymy też z lękami i depresją. W przypadku osób z nadwagą częste diety, efekt jo-jo, porażka za porażką, mogą jeszcze pogorszyć sprawę. Należy więc uświadomić sobie, kiedy i dlaczego jemy i co jest odpowiedzialne za nasze żywieniowe nawyki. Czy jesteśmy naprawdę głodni, czy może raczej smutni, znudzeni albo zestresowani? Istnieje ogromna różnica między rzeczywistym głodem a łaknieniem spowodowanym problemami emocjonalnymi. Jeśli jesteś naprawdę głodny, pytasz się siebie: „Jest tu coś do zjedzenia?” Tymczasem głód emocjonalny pyta: „Co by tu sobie zjeść?” Proces uświadamiania sobie rzeczywistych powodów jedzenia może okazać się zbyt wielkim wyzwaniem, by zmierzyć się z nim samodzielnie, i możesz potrzebować pomocy i wsparcia terapeuty.

Dlaczego jemy

Jedzenie dostarcza niezbędnych składników odżywczych, które zapewniają nam zdrowie. Dzieje się tak w wypadku wszystkich zwierząt. Jako gatunek ewoluowaliśmy razem z naszym pokarmem i od pożywienia zależy nasze prawidłowe funkcjonowanie i zdolności przeżycia.
W odróżnieniu jednak od innych zwierząt ludzie jadają też z wielu powodów nie związanych wyłącznie z przetrwaniem. Bardzo silny związek istnieje między jedzeniem a emocjami, i jedno wpływa na drugie. Nasz pierwszy kontakt z jedzeniem to pokarm matki. Ogrzewa nas, karmi, zapewnia poczucie bezpieczeństwa i matczyną bliskość. To bardzo przyjemne doświadczenie, które niesiemy ze sobą przez całe życie. Dla większości z nas jedzenie podświadomie łączy się z ciepłem i bezpieczeństwem. Większość z nas również zgodzi się z twierdzeniem, że czekolada smakuje szczególnie dobrze. To samo dotyczy kombinacji cukru i tłuszczu w ciastach albo skrobi i tłuszczu w chrupkach i chipsach ziemniaczanych. Co ciekawe, matczyne mleko jest jedynym naturalnym pokarmem bogatym zarówno w węglowodany, jak i tłuszcze. Naturalne pokarmy albo zawierają dużo węglowodanów, a niewiele tłuszczu (owoce, jagody, zboża, rośliny strączkowe), albo dużo tłuszczów, a niewiele węglowodanów (orzechy, oliwki, nasiona, awokado), albo też składają się z białek i, często, z tłuszczu, nie zawierając prawie wcale węglowodanów (mięso, drób, jajka, ryby, owoce morza). Węglowodany połączone z tłuszczami można znaleźć wyłącznie w produktach wytworzonych ludzką ręką. Takie pokarmy powodują zmiany w mózgu, wywołujące uczucie błogości, co niekiedy może prowadzić do uzależnienia. Cukier i czekolada podnoszą poziom serotoniny w mózgu, która poprawia samopoczucie i działa jak środek przeciwdepresyjny. Stres może zmuszać do sięgania po tego rodzaju produkty częściej, co prowadzi do wysokiego stężenia insuliny, gromadzenia tłuszczu i wyższego ryzyka zachorowania na cukrzycę, choroby serca i nowotwory.

Dlaczego dieta nie skutkuje

Dieta oznacza zazwyczaj zmianę sposobu odżywiania na określony czas, co ma doprowadzić do utraty masy ciała. Jednak ten typ diety nie działa na dłuższą metę. Około 95 procent odchudzających się w ten sposób w ciągu roku powraca do wyjściowej masy ciała albo nawet ją przekracza. Tylko odpowiednia i stała zmiana trybu życia może pomóc w przejęciu kontroli nad masą ciała i poziomem cukru we krwi, gwarantując jednocześnie lepszy stan zdrowia. Co ciekawe, słowo dieta pochodzi od starogreckiego słowa diaita oznaczającego tryb życia. Jak już się na pewno przekonałeś, ta książka nie jest poświęcona diecie jako takiej, ale zrozumieniu, dlaczego się tyje i dlaczego jest się narażonym na choroby związane z nadmierną masą ciała.

Opieramy się ewolucji i przekształcamy środowisko

Czy człowiek sięgnął kresu swej ewolucji? W ciągu mniej więcej 10 tysięcy lat przeszliśmy od myślistwa i zbieractwa do kultury rolniczej i przemysłowej i pasywnego stylu życia. Od ignorancji przeszliśmy do potęgi, jaką daje energia nuklearna i Internet, od przesądów i ziół do antybiotyków i nowoczesnej chirurgii serca. Te i wiele innych elementów naszej ewolucji zmieniły nasze życie na zawsze, jednak nie podlegają one prawom doboru naturalnego ani nie zmieniają naszych genów. Opieramy się ewolucji i przekształcamy środowisko, biologicznie pozostając bez zmian. Współczesnej medycynie zawdzięczamy przetrwanie milionów ludzkich istnień wbrew prawom ewolucji. Decydując się na lekceważenie ewolucji w taki sposób, mamy tylko jedno wyjście: musimy nieustannie poszerzać swoją wiedzę i właściwie ją wykorzystywać, by przechytrzyć ewolucję i przetrwać jako gatunek. Musimy między innymi rozumieć, co powinniśmy jeść, i spróbować dostosować do tego nasze codzienne życie. Dzisiejsza dieta jest sprzeczna z naszymi genami. Nasz układ trawienny przygotowany jest do trawienia dużych ilości naturalnych pokarmów, tymczasem w tej chwili pozostaje praktycznie bezużyteczny. Co gorsza, nasz sposób odżywiania zrodził hormonalny koszmar – nadprodukcję insuliny i insulinooporność.

Samobójstwo za pomocq noża i widelca

Teoria ewolucji została zaproponowana przez Karola Darwina w roku 1859 w książce O powstawaniu gatunków. Darwin twierdził w niej, że wszystkie gatunki konkurują ze sobą o ograniczoną liczbę zasobów naturalnych i że jest prawem natury by stworzenia podlegały przemianom, które umożliwią im lepsze przystosowanie się, a dzięki temu większy sukces rozrodczy. W takim procesie przeżywają najsilniejsi, a najsłabsi giną. Jest to bowiem dobór naturalny Co się jednak stanie, gdy jeden z gatunków, człowiek, zmieni naturę i naruszy równowagę zasobów naturalnych? Co się stanie, gdy ci najsilniejsi i najlepiej przystosowani staną się najsłabsi? Obecnie wydaje się, że to ci, którzy są wyposażeni w najkorzystniejsze geny, najczęściej chorują i umierają na choroby cywilizacyjne.

Pokolenie junk food

Wiek dwudziesty, szczególnie po drugiej wojnie światowej, przyniósł rewolucję w stylu życia. Jesteśmy mniej aktywni fizycznie niż kiedykolwiek w historii, a życie codzienne zostało zdominowane przez zautomatyzowane urządzenia. Do pracy, którą zwykle wykonujemy na siedząco, jeździmy samochodami. Przemysł spożywczy produkuje wysoko oczyszczone, naładowane energią produkty z dużą zawartością węglowodanów o wysokim indeksie glikemicznym i względnie dużą zawartością wysoko przetworzonych tłuszczów i olejów, w tym tłuszczów trans. Żywność taka jest ogólnie dostępna. Wartości odżywcze owoców i warzyw są zmniejszone ze względu na transport w warunkach chłodniczych, masową produkcję i stosowanie nawozów sztucznych. (Owoce i warzywa uprawiane metodami ekologicznymi mają o wiele większą wartość odżywczą. Należy pamiętać, że rolnictwo kiedyś było ekologiczne.) Staliśmy się więc ofiarami własnego postępu. Im więcej czasu poświęcamy pracy, spędzamy w Internecie albo przed telewizorem, tym mniej czasu mamy na przygotowanie zdrowego posiłku i na ruch – i na to, by zadbać o związki z innymi ludźmi.

Nasz chleb powszedni

Aż do połowy dziewiętnastego wieku, kiedy wynaleziono stalowe młyny walcowe, bardzo drobny przemiał ziaren był technicznie niemożliwy. Do mielenia wykorzystywano kamienne żarna, które zachowywały zewnętrzną część (otręby i zalążki) ziaren zbożowych, a więc tę ich część, która zawiera najwięcej białka, błonnika, witamin i minerałów. Przemysłowy przemiał powoduje utratę najbardziej odżywczych części ziarna. Biała mąka składa się niemal wyłącznie z łatwo przyswajalnej skrobi, która wywołuje gwałtowny wzrost stężenia cukru we krwi. Chleb oraz inne produkty wytwarzane z mąki nie są więc wcale zdrowe. Naprawdę zdrowe chleby rzadko bywają dostępne w supermarketach. Ciemny chleb w rzeczywistości często zawiera dużo białej mąki i jest po prostu barwiony słodem, tak więc nie należy kierować się kolorem. Najlepsze pieczywo wypieczone jest z grubych ziaren, takich jak żyto, jęczmień i owies, z niewielką domieszką pytlowej mąki pszennej i dodatkiem pszennych otrąb. Szukaj ciężkich bochenków, gdyż pełnoziarnisty chleb o takiej samej objętości waży więcej niż chleb biały. Niektóre odmiany dawnej pszenicy, takie jak orkisz, płaskurka i kamut, mają więcej składników pokarmowych, częściej bywają uprawiane ekologicznie i wywołują mniej uczuleń i alergii niż zwykła pszenica. Można je coraz częściej znaleźć z sklepach ze zdrową żywnością i większych supermarketach. Pumpernikiel jest zdrowszy niż wiele innych rodzajów pieczywa i ma średnią wartość GI. Pamiętaj, że chleb rzadko kiedy ma naprawdę niski indeks glikemiczny. Jednakże można już produkować chleby o zredukowanym ładunku glikemicznym, wykorzystując grubsze ziarna, wybierając zboża o niższym ładunku glikemicznym, używając zakwasu albo zastępując pewną ilość mąki (węglowodanów) białkiem i błonnikiem.

Za dużo ziemniaków?

Ziemniaki pochodzą z Ameryki Południowej i trafiły do Europy i niektórych części Azji w szesnastym wieku. Trzeba było ponad stu pięćdziesięciu lat, żeby stały się popularne, za to teraz są niemal nieodłącznym składnikiem posiłków i główną przekąską. Ziemniak to wytrzymała roślina, która potrafi przetrwać względnie surowy klimat, toteż łatwo pojąć, dlaczego tak wygodne źródło energii zrobiło taką karierę. Spora część zbiorów ziemniaków wykorzystywana jest również do karmienia trzody. Prawdę mówiąc, ziemniaki i zboża to najbardziej efektywna i najsmaczniejsza karma dla zwierząt domowych. Surowe ziemniaki są dla ludzi niestrawne, jednak po ugotowaniu skrobia ziemniaczana przekształca się i staje się łatwo przyswajalna. Po zjedzeniu gotowane ziemniaki wywołują szybki wzrost poziomu cukru i insuliny we krwi.

Dzisiaj 30 procent światowych zasobów sacharozy pochodzi właśnie z buraków cukrowych

W 1812 roku Francuz Benjamin Delessert zbudował pierwszą fabrykę, w której zaczęto pozyskiwać cukier z buraków cukrowych. Dzisiaj 30 procent światowych zasobów sacharozy pochodzi właśnie z buraków cukrowych. W 1789 roku średnie spożycie cukru we Francji na jednego mieszkańca wynosiło mniej niż kilogram rocznie. Do roku 1880 sięgało już ośmiu i pół kilograma na osobę. W wieku dziewiętnastym fabryki zaczęły też masowo produkować słodycze i słodkie napoje bezalkoholowe. W Stanach Zjednoczonych, do których wszystkie zachodnie państwa coraz bardziej się upodabniają, roczne spożycie cukru na osobę sięgnęło 65 kilogramów, z czego większość ukryta jest w napojach i żywności przetworzonej.
Związek między cukrem (sacharozą) a chorobą opisany został przez Williama Dufty’ego w 1976 roku w książce pod tytułem Sugar Blues. Zabawne jest to, że o tej zależności wiadomo już od ponad stu pięćdzie sięciu lat. W połowie lat pięćdziesiątych dziewiętnastego wieku pierwsze przypadki chorób sercowo-naczyniowych odnotowano na wyspie świętej Heleny, po tym, jak Anglicy zaczęli importować tam cukier. Eskimosi nie znali chorób wieńcowych ani próchnicy zębów, dopóki nie dotarły do nich produkty bogate w cukier, białą mąkę i przetworzone tłuszcze. Chorób cywilizacyjnych „dorobili się” w ciągu mniej niż jednego pokolenia.