Czy jest więc rozwiązaniem przyjmowanie przeciwutleniaczy w postaci preparatów uzupełniających?

To nie takie proste, jak mogłoby się wydawać. Optymalne działanie poszczególnych przeciwutleniaczy uzależnione jest od ich wzajemnej współpracy. Na przykład witamina E, aby właściwie funkcjonować, potrzebuje witaminy C. Dlatego tak istotnie jest, by przyjmować dostateczną ilość różnorodnych witamin i minerałów oraz innych przeciwutleniaczy, najlepiej stosując zrównoważoną i naturalną dietę bogatą w warzywa, rośliny strączkowe, owoce, ziarna zbóż i orzechy oraz wysokiej jakości białko w postaci ryb, drobiu, dziczyzny i mięsa. Nie oznacza to bynajmniej, że przeciwutleniacze w postaci suplementów nie mają żadnej wartości. Trio złożone z witaminy C, E i beta-karotenu (prowitaminy A) plus selen jest dobrą bronią w walce z wolnymi rodnikami. W połączeniu ze zbilansowaną naturalną dietą suplementy mogą zapobiegać chorobom, takim jak nowotwory, choroby sercowo-naczyniowe i cukrzyca, by wymienić tylko kilka.

Czym są wolne rodniki?

By to zrozumieć, musimy najpierw przyjrzeć się naszym komórkom. Komórki zbudowane są z cząsteczek, które znów zbudowane są z atomów. Jak wiadomo, atomy składają się z protonów
elektronów o przeciwnych ładunkach elektrycznych – protony są dodatnie, a elektrony ujemne. Protony i elektrony przyciągają się wzajemnie jak dwa magnesy. Kiedy między nimi panuje równowaga, zewnętrzny ładunek takiego układu pozostaje obojętny. Lecz aby życie mogło się toczyć, układ musi zostać zaburzony, by uwolnić energię. Normalnie elektrony wędrują z atomu do atomu w uporządkowany i kontrolowany sposób pod wpływem licznych enzymów, naszego wewnętrznego systemu antyoksydacyjnego. Gdy równowaga zostanie zachwiana i atom utraci elektron, wchodzi w stan nierównowagi i otrzymuje pozytywny (dodatni) ładunek. Staje się wtedy wolnym rodnikiem. Wolne rodniki są bardzo aktywne elektrycznie i próbują odzyskać utracony elektron przywrócić sobie elektryczną równowagę. Kiedy wolny rodnik kradnie elektron z otoczenia, tworzy się nowy wolny rodnik i proces się powtarza. Dopóki dzieje się to w sposób kontrolowany, wszystko jest w porządku. Jednak gdy utworzy się zbyt wiele wolnych rodników (wskutek działania toksycznych substancji albo innych źródeł utlenienia), system wymyka się spod kontroli. Rezultatem może być uszkodzenie komórek, choroba, starzenie się, a w końcu śmierć, ponieważ komórki po prostu coraz szybciej się zużywają. Czym zatem są przeciwutleniacze (antyoksydanty)? Wyobraź sobie życie jako kominek, w którym ogień płonie dopóty, dopóki żyjemy. Spalamy pokarm i tlen w ten sam sposób, w jaki ogień trawi drewno i tlen. W tym procesie pojawiają się od czasu do czasu iskry. Niewłaściwe drewno, zwiększony dopływ powietrza albo dodatek oliwy może wzniecić większą liczbę iskier. Jeśli nic ich nie wyłapie, mogą wywołać pożar. Dlatego używamy w kominkach osłon. Gdy przyrównamy kominek do organizmu, ogień będzie metabolizmem, iskry – wolnymi rodnikami, a osłona – przeciwutleniaczami. Przeciwutleniacze wyłapują, albo „gaszą”, nadliczbowe wolne rodniki i unieszkodliwiają je. Przeciwutleniaczami i substancjami potrzebnymi do ich wyprodukowania są na przykład: witaminy C i E, beta-karoten (prowitamina A), bioflawonoidy, koenzym Q i selen. Ich niskie spożycie spowodowane ubogą dietą, jak również wysoki poziom utleniania wywołany skażeniem środowiska albo niezdrowym trybem życia mogą doprowadzić do niedoboru przeciwutleniaczy i towarzyszącego mu przedwczesnego starzenia lub choroby.

Starzenie, dieta i przeciwutleniacze

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego się starzejemy? Istnieje kilka teorii, jednak jedna z najważniejszych i najbardziej prawdopodobnych koncentruje się na działaniu wolnych rodników. Aby ją zrozumieć, trzeba się zaznajomić ze sposobem, w jaki wytwarzana jest w organizmie energia. Każda komórka organizmu zawiera wiele niewielkich struktur zwanych mitochondriami. Mitochondria to fabryki energii, w których pokarm przy współudziale tlenu przekształcany jest w energię. Bez tlenu i bez pożywienia nie byłoby mowy o przemianie materii. Jednak tak samo jak samochód produkuje spaliny, spalając paliwo, tak nasz organizm produkuje „odpadki”, spalając pokarm. Tworzą się wówczas substancje zwane wolnymi rodnikami. Jeśli metabolizm działa bez zarzutu, powstaje względnie niewiele toksycznych substancji i wolnych rodników i organizm jest w stanie je unieszkodliwić. Z drugiej strony jednak, jeżeli jadamy niewłaściwe produkty z dużą ilością sztucznych dodatków albo pozbawione witamin i minerałów, które mogłyby przeciwdziałać zniszczeniom sianym przez wolne rodniki, wytwarzamy więcej toksycznych odpadków i wolnych rodników, niż organizm jest zdolny zneutralizować. Sytuację pogarsza jeszcze codzienne narażenie na szkodliwe substancje (toksyny) w postaci spalin albo środków chemicznych.

Utlenianie i stany zapalne: przyczyna wszystkich przewlekłych chorób

Utlenianie to proces, w którego wyniku ściany komórkowe zostają zniszczone przez stres oksydacyjny. Tak jak żelazo rdzewieje w wyniku działania tlenu, tak podobnemu procesowi podlegają nasze organizmy. Tlen jest nam potrzebny do życia, dlatego też pewien stres oksydacyjny jest nieunikniony, i to on właśnie sprowadza naturalną śmierć. Jednakże stres oksydacyjny wywoływany jest także przez czynniki zewnętrzne, takie jak palenie, zanieczyszczenie środowiska i spożywanie wysoko przetworzonych, zmienionych chemicznie pokarmów. Jadając wiele produktów, które szybko się utleniają, przedwcześnie się starzejemy i zapadamy na przewlekłe choroby. Zwiększamy w ten sposób także nasze zapotrzebowanie na przeciwutleniacze, takie jak nie przetworzone orzechy, warzywa, owoce jagodowe, zioła i przyprawy, a więc te same składniki, które we współczesnej diecie zastępuje fast food.

Jak bardzo jesteś zestresowany?

Jak często czujesz się:

  • Niespokojny albo przygnębiony?
  • Agresywny albo zły?
  • Zdezorientowany albo przytłoczony?
  • Niekompetentny albo niedostatecznie dobry?
  • Zmęczony bez wyraźnego powodu?

Jak często:

  • Jesteś narażony na stresujgce sytuacje (w pracy, w domu, w innych okolicznościach)?
  • Miewasz kłopoty z zaśnięciem?
  • Nie jesteś w stanie przespać pełnych ośmiu godzin?
  • Doświadczasz obniżonego popędu płciowego?
  • Stosujesz dietę, by kontrolować masę ciała?
  • Masz ochotę na słodycze, oczyszczone węglowodany I junk food?
  • Masz kłopoty z pamięcig i/lub koncentracjg?
  • Miewasz bóle głowy, karku lub barków?
  • Miewasz zgagę, wzdęcia, luźne stolce albo zaparcia?
  • Chorujesz na infekcje, takie jak grypa i przeziębienie, miewasz problemy skórne i z zatokami?

Czy stwierdzono u ciebie:

  • Podwyższony poziom cukru?
  • Nadciśnienie tętnicze?
  • Podwyższony poziom trójgilcerydów?
  • Wysoki ogólny poziom cholesterolu i niski poziom cholesterolu HDL?

Radzenie sobie ze stresem

A więc jak sobie radzisz ze stresem, jaki niesie ze sobą współczesny styl życia? Jest oczywiste, że redukowanie stresu jest ważne. Jednak nikt z nas nie jest na niego odporny, toteż radzenie sobie z nim jest tak samo ważne jak jego unikanie czy zredukowanie. Wszelkich negatywnych skutków stresu i nadprodukcji kortyzolu i insuliny można uniknąć dzięki połączeniu technik radzenia sobie ze stresem (poprzez medytację, jogę, tai chi, modlitwę) oraz ćwiczeń fizycznych (wytrzymałościowych siłowych) i zdrowej, zrównoważonej diety o niskiej wartości indeksu glikemicznego, takiej jak dieta greckiego doktora.

Zwigzek między stresem a stanami zapalnymi

Oprócz tego, że kortyzol zapewnia organizmowi paliwo niezbędne w reakcji „walcz-lub-uciekaj” w chwilach silnego stresu ma on również niebagatelne znaczenie dla regulacji przemiany materii, nastroju, funkcjonowania układu odpornościowego, stanów zapalnych, ciśnienia krwi, kurczenia się i rozkurczania naczyń krwionośnych, naprawy i utrzymania sprawności mięśni, skóry, kości i tkanki łącznej. W większości tych procesów udział biorą eikozanoidy, superhormony wydzielane przez wszystkie komórki organizmu, tworzące nasz wewnętrzny „biologiczny internet”. W normalnym zdrowym organizmie wszystkie te procesy przebiegają bez zakłóceń, jeśli przewlekły stres nie spowoduje nadprodukcji korty- lozu. Kortyzol hamuje bowiem wydzielanie tak „dobrych”, jak i „złych” eikozanoidów. W okresie zwiększonego stresu następuje intensyfikacja stanów, takich jak astma i alergie, łuszczyca i wyprysk, migreny, reumatoidalne zapalenie stawów czy zapalne choroby jelit, na przykład choroba Leśniowskiego-Crohna, wrzodziejące zapalenie jelita grubego zespół nadwrażliwego jelita. Wszystkie te schorzenia mogą zostać złagodzone poprzez ustabilizowanie poziomu eikozanoidów dzięki zbilansowanej diecie o niskim indeksie glikemicznym i zwiększonej ilości białka, pozbawionej tłuszczów trans (obecnych w przetworzonych produktach w postaci częściowo utwardzonych olejów roślinnych), oraz zrównoważonym spożyciu niezbędnych kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6.

Kortyzol i twój zegar dobowy

Wydzielanie kortyzolu związane jest z naturalnym rytmem dobowym: jego poziom jest najwyższy wczesnym rankiem, po przebudzeniu, i stopniowo obniża się z upływem dnia, osiągając minimum wieczorem w pierwszej części nocy. Osoby otyłe i diabetycy niekoniecznie muszą mieć wyższą ogólną produkcję kortyzolu, lecz dobowy rytm wydzielania kortyzolu może być u nich zaburzony, i sięgać maksimum raz lub kilkakrotnie w ciągu dnia i wieczorem. Kłóci się to z normalnym metabolizmem i upośledza produkcję neuroprzekaźników, takich jak serotonina czy hormon snu – melatonina, co powoduje zaburzenia nastroju i snu, wiodąc do wzrostu łaknienia, otyłości i chorób przewlekłych.

Jedzenie dla poprawy samopoczucia

Podwyższony poziom kortyzolu zwiększa łaknienie i apetyt na cukier oraz produkty o wysokim indeksie glikemicznym bogate w tłuszcze (lody, czekolada i inne poprawiające nastrój przekąski). Może zauważyłeś, że przez cały dzień możesz obejść się bez jedzenia, ale „relaksując” się wieczorem przed telewizorem, zajadasz się takimi „poprawiaczami humoru”. Dzieje się tak ze względu na stres i podwyższony poziom kortyzolu w ciągu dnia w pracy. Pokarmy bogate w węglowodany i tłuszcze działają kojąco, uspokajająco i przeciwdepresyjnie. Zwiększają poziom serotoniny i endorfin w mózgu, które ulegają obniżeniu na skutek większego stężenia kortyzolu. Co ciekawe, istnieje tylko jeden naturalny pokarm bogaty w węglowodany i tłuszcz – mleko matki. Około 50 procent kalorii w pokarmie matki pochodzi z tłuszczu (doskonale zrównoważonych nasyconych, jednonienasyconych i wielonienasy- conych kwasów tłuszczowych), 42 procent z węglowodanu laktozy średnim indeksie glikemicznym, a 8 procent z białek. Naturalne pokarmy składają się albo z dużej proporcji węglowodanów i niewielkiej tłuszczów (owoce, owoce jagodowe, ziarna zbóż, rośliny strączkowe), albo dużej ilości tłuszczów, a niewielkiej węglowodanów (orzechy, oliwki, nasiona, awokado), albo też mają dużo białek i, często, tłuszczu, za to niemal żadnych węglowodanów (mięso, drób, jajka, ryby, owoce morza). Kombinację węglowodanów i tłuszczów znaleźć można jedynie w przetworzonych produktach wytwarzanych przez ludzi. Podobnie jak matczyny pokarm, dostarczają nam one kojących, wyciszających miłych wrażeń, a tego oczywiście chcielibyśmy doświadczać jak najczęściej. Stres i wysoki poziom kortyzolu zmuszają do sięgania po tego typu produkty częściej, co prowadzi do wysokiego stężenia insuliny, gromadzenia tkanki tłuszczowej w okolicy brzucha i wzrostu ryzyka wystąpienia cukrzycy, chorób serca i nowotworów.

Jak pożywienie wywołuje stres

Czy masz pojęcie, że jedzenie może się stać źródłem stresu? Za każdym razem, gdy zjadamy coś, co powoduje gwałtowny skok poziomu cukru (produkty o wysokim ładunku glikemicznym), organizm wydziela insulinę, która ma za zadanie wyrównać poziom glukozy. Nasz mózg czerpie energię z równomiernego dopływu glukozy i nie lubi ani zbyt wysokiego, ani zbyt niskiego jej stężenia. Gwałtownie obniżający się poziom cukru we krwi 45 minut do 2 godzin po zjedzeniu pokarmu o wysokiej wartości indeksu glikemicznego stanowi potencjalne zagrożenie dla mózgu. W rzeczywistości dwie godziny po spożyciu takich produktów stężenie cukru często spada nieco poniżej poziomu, jaki ma na czczo, co znane jest jako hipoglikemia reaktywna. Jeśli nie wyrówna się poziomu glukozy, może się to skończyć hipoglikemią (niedocukrzeniem), objawiającą się zawrotami głowy, osłabieniem mięśniowym, a w skrajnych przypadkach utratą przytomności. Nasz organizm odczytuje taką sytuację jako stresującą i, tak, zgadza się, nadnercza zaczynają produkować adrenalinę i kortyzol, co jest uniwersalną reakcją na stres. Pamiętasz, co wcześniej mówiłem na temat tych hormonów? Dostarczają dodatkowej energii potrzebnej w stresie. Ale jak to robią? Aby wyrównać obniżający się poziom cukru, adrenalina i kortyzol rozkładają zmagazynowany w wątrobie glikogen (rezerwy glukozy), by uwolnić glukozę, tkankę tłuszczową, by uwolnić kwasy tłuszczowe, oraz tkankę mięśniową, by uwolnić aminokwasy, które zostają potem przekształcone w glukozę. Częste spożywanie produktów o wysokim indeksie glikemicznym zapoczątkowuje huśtawkę poziomu cukru we krwi i chroniczny stres, uszczupla masę mięśniową, a przez to spowalnia metabolizm. To droga do wzrostu masy ciała, cukrzycy, chorób serca i nowotworów. Ale to nie wszystko: wraz ze wzrostem poziomu adrenaliny i kortyzolu w reakcji na stres, zmniejsza się stężenie innego hormonu produkowanego w nadnerczach, DHEA, oraz testosteronu, co wiedzie do obniżonego popędu seksualnego i utraty masy mięśniowej i kostnej, obniżając w ten sposób przemianę materii i zwiększając ryzyko wystąpienia osteoporozy.