O ŚMIERCI BLISKICH

O śmierci naszych bliskich Peter Koestenbaum mówi następu­jąco: „Ponieważ własna moja śmierć jest zniszczeniem mojego świata — śmierć moich kochanych, która tworzy mój świat, ma wiele dezintegracyjnych cech mojej śmierci” . Autor ten wyciąga tu dość niespodziewany i zaskakujący wniosek, że nadmierne przywiązanie do czegoś, co jest poza naszą kontrolą — na przy­kład do życia dziecka — może prowadzić do rozpaczy i dlatego powinno się tego unikać.Stajemy się również świadomi potrzeby pośpiechu w znalezie­niu sensu życia. Jesteśmy niejako przejęci koniecznością toczącą się koło naszego życia, musimy je wziąć „za rogi” i podporządko­wać jej sensowne istnienie . Dlatego wiele takich spraw, jak nad­mierna dbałość o pracę, nadmierna zależność od przełożonego musi być (według Koestenbauma) podporządkowana najważniej­szym sprawom życiowym, a więc takim, jak: małżeństwo, samo­dzielna kariera itd. Fakt nieuniknionej śmierci stawia wiele spraw w innym świetle. To, co wydawało się trudne, depresyjne, frustracyjne, beznadziejne — uzyskuje znaczenie. Świadomość śmierci przetwarza postawę wielu ludzi. Mogą oni przestać przejawiać obsesje i depresje . Wielu ludzi w tych warunkach zaczyna pa­trzeć na życie w sposób racjonalny. Jak wiemy w sukcesie życio­wym wielką przeszkodą jest brak decyzji.

WIĘKSZOŚĆ PRZYPADKÓW

W każdym razie niejako umownie stwarza się pozory, że śmierci nie ma i być nie może. Temu służy kosmetyka pogrzebu, „cmentarze-muzea”, cała strona artystyczno-dekoracyjna pogrze­bów, kondolencje, życzliwe uśmiechy znajomych na pogrzebie itp. Tak jest na całym świecie wśród tak zwanej inteligencji, w środowiskach kupieckich, a nawet wśród uczonych. Nieco inaczej, może bardziej autentycznie, wygląda to zjawi­sko na wsi. Wieśniacy mają w większości przypadków prostą wiarę, ufność i na niej opierają swój stosunek do śmierci. Są oni z nią „obyci”, u nich ona nie niknie jak w dużym mieście, gdzie śmierć i pogrzeb giną w ciągle zmieniających się warunkach ży­cia. Wieśniacy mają ją przed sobą, mają czas się z nią spotkać 0   żyć z nią, ale — jak już wspomniałem — pomaga im w tym głów­nie „wiara ojców”. To prawda — czym innym jest śmierć własna, czym innym kogoś z bliskich, a czymś jeszcze innym śmierć obcych czy nawet dalszych znajomych. Ta ostatnia prawie niknie w naszym codziennym, czynnym życiu. Śmierć naszych bliskich wstrząsa nami, ale tylko nieliczni przeżywają ją jako rozpacz, tragedię i agonię. Większość po pewnym czasie godzi się ze stratą i    „jakoś się musi do tego przystosować”. Życie codzienne, obo­wiązki, liczne bodźce przesłaniają powoli natłokiem zdarzeń tę najważniejszą sprawę, która — po pewnym czasie — przestaje być najważniejsza. Zbliżająca się śmierć własna napawa nas agonią, lękiem, powoduje zaburzenia wegetatywne (mdłości, ucisk serca itd.).

ZDROWIE PSYCHICZNE I PROBLEM ŚMIERCI

Śmierć przez ogromną większość ludzi uważana jest za zagadnienie, którego nie powinno się dyskutować. Stoicy, a głów­nie epikurejczycy uważali, że dopóki żyjemy śmierci nie ma, a kiedy ona przychodzi — nas nie ma. Nie jest to jednak wielo­poziomowe i wielopłaszczyznowe, a więc i przeżyciowe podej­ście do zagadnienia. Brak w nim elementów egzystencjalnych.Zdecydowana większość ludzi nie wierzy w sposób autentycz­nie przeżyciowy we własną śmierć, choć przecież spotyka się ze śmiercią, widzi pogrzeby. Znajomi żyją, a potem znikają — właśnie przez śmierć. Ale instynkt samozachowawczy jest tak potężny, że mówi jakby większości ludzi: „Ze mną to tak łatwo i   źle nie będzie”.Ludzie młodzi nie wierzą w śmierć, bo znajduje się ona poza widnokręgiem ich młodości, siły i sprawności. Ludzie dorośli — bo jeszcze daleko im do śmierci, mają tyle do zrobienia, są prężni. Ludzie starsi czy starzy boją się śmierci, tłumią myśli o niej. Pomaga im w tym instynkt samozachowawczy, który jest najsil­niejszym z instynktów i często wzrasta w wieku starszym.A zresztą ludzie starsi i starzy, ale dobrze się czujący i widzący wokół siebie jeszcze znacznie starszych (nawet o kilkanaście lub 0   kilkadziesiąt lat) myślą: „Dlaczego ja nie mam być długo­wieczny?”. Wielu ludzi dynamicznych i egocentrycznych, o nierozwinię- tym psychicznym środowisku wewnętrznym usiłuje zastąpić po­jęcie i przeżycie śmierci pojęciem i przeżyciem postępu.

ZAINTERESOWANIE POTENCJAŁEM

Wczesne zainteresowanie się potencjałem rozwojowym dzie­cka, które wykazuje wyraźnie cechy negatywne (np. zawiązki psychopatii) lub wczesne przejawy pozytywne (uzdolnienia, prze­jawy wielopoziomowego psychicznego środowiska wewnętrzne­go, potrzebę tożsamości z sobą i częściowo z innymi) pozwoli zarówno rodzicom, jak i wychowawcom lepiej je zrozumieć i od­powiednio na nie oddziaływać.Wczesne przejawy psychopatii (egocentryzm, agresywność, prymitywizm zachowania, brak empatii) wymagają życzliwości i    sympatii, ale jednocześnie rozluźnienia i rozbijania struktury prymitywizmu przez metodę doświadczeń i metodę prób i błę­dów.Jeżeli chodzi o potencjał rozwojowy dodatni, to nakazem roz­wojowym i profilaktycznym byłby możliwie najbardziej harmo­nijny i wszechstronny rozwój zainteresowań i uzdolnień dziecka, rozwój jego psychicznego środowiska wewnętrznego i drogi do utożsamiania się z sobą „wyższym”, rozwój kierowany ku coraz wyższym wartościom i celom, zgodnie z prawem rozwoju indywidualnego i grupowego. Jednocześnie chodzi o stopniowe wyra­bianie samodzielności dziecka w rozwoju.Istotną rolę odegrać może tu otoczenie, pod warunkiem że zachowa ono szacunek dla indywidualności dziecka, dla jego bogactwa psychicznego i twórczości. Konieczne jest też takie za­chowanie i taka współpraca z dzieckiem w rodzinie i w szkole, aby oba te środowiska tworzyły choćby częściowy model rozwo­jowy dla dziecka, a tym samym i model profilaktyczny. Jeżeli chodzi o czynniki autonomiczne i autentyczne, to wpływ środowiska może być bardzo istotny, jednakże tylko do momentu ukonstytuowania się wyraźnej hierarchii wartości. Potem trzeba stopniowo pozostawić młodzieży samodzielność.

PRZYGOTOWANIE DO FUNKCJI

  1. Przygotowanie do funkcji małżeńskich i rodzinnych jest problemem traktowanym trochę po macoszemu prawie na całym świecie. Instynkt seksualny jest tak silnym instynktem, że domi­nuje on wśród innych instynktów, że kieruje innymi funkcjami, innymi potrzebami, jeżeli przychodzi okres jego napięcia i rozwoju. Jest to zazwyczaj napór więcej fizjologiczny, mniej psy­chologiczny, ma on charakter ahierarchiczny. Instynkt ten, pod­sycany jeszcze potrzebą protestu, w okresie dojrzewania dyktuje swoją własną drogę, ale najczęściej jest to droga ślepa. Niestety, ani dom rodzinny, ani szkoła nie uświadamiają odpowiednio dzieci i młodzieży w tym zakresie. Podane wyżej uwagi o profilaktyce psychicznej dają tylko główne wytyczne. Opierają się na trzech grupach elementów podstawowych dla rozwoju: potencjale rozwojowym, wpływie środowiska bliższego i dalszego i tzw. czynników autonomicz­nych, które powstają na podłożu konstytucjonalnym (potencjał rozwojowy) przy współdziałaniu środowiska zewnętrznego oraz na innych dotychczas niejasnych podstawach. Czynniki autono­miczne i autentyczne są wyrazem rozwoju wielopoziomowego, świadomego, według własnych doświadczeń i własnego planu samowychowawczego i autopsychoterapeutycznego.Te trzy grupy czynników muszą jednak być gruntownie opra­cowywane dla każdego indywidualnego przypadku, aby nie osła­bić i nie zniweczyć żadnego z nich, lecz wykorzystać dla rozwoju i    w profilaktyce psychicznej.

WEWNĘTRZNE KONFLIKTY

W konfliktach wewnętrznych, urazach i frustracjach wielopo­ziomowych lub silnie wkraczających w treści i mechanizmy śro­dowiska wewnętrznego pomaga tylko moralne, intelektualne i    przeżyciowe oparcie w rodzicach, przyjaciołach i w autentycz­nym wychowawcy w szkole. Wszystkie kolizje wewnętrzne, smutki, stany depresyjne, lękowe, obsesyjne, nadmiar problemów wartości nie dadzą się rozwiązać bez udziału następujących czyn­ników:Wzorców, modeli uczuciowych intelektualnych, które mogą stanowić cel, wartość i sposób rozwiązywania własnych proble­mów. Takie modele czy konkretne ideały, reprezentowane przez osoby bliskie lub znajdujące się w kręgu kontaktów i zaintere­sowań podmiotu — dają prospekcję tego, do czego można dojść przez rozwój hierarchiczny.  Przedstawianie w poufnej, serdecznej, pogłębionej rozmo­wie głównych treści, dynamizmów, konfliktów; wyjaśnianie mło­dzieży ich przyczyn i celowości, ale przez kogoś, kto umie z mło­dzieżą rozmawiać poważnie i potrafi zdobyć jej zaufanie. Powinna to być osoba z odpowiednim przygotowaniem teoretycznym z za­kresu psychologii rozwojowej, wychowawczej i higieny psychicz­nej oraz z pewnym doświadczeniem praktycznym. Wielopłasz­czyznowe i wielopoziomowe urazy, frustracje, konflikty wewnę­trzne przedstawione umiejętnie i rzetelnie, tzn. jako droga roz­woju i jako konieczne stadium jego pogłębienia, oraz wyraźne wskazanie młodzieży, że stanowią one twórcze elementy w jej rozwoju, wyrównuje często największe jej trudności, buduje wy­raźne drogi rozwojowe, wiąże ten rozwój z konkretną hierarchią wartości i celów.

PODOBNA OCENA

 Podobnie subiektywna ocena wyników pracy ucznia czy studenta, a jednocześnie obiektywne potraktowanie go daje wgląd w jego motywację, w jego ukryte właściwości psychiczne, w jego su­biektywne „ja”. Taki życzliwy sprzęg obiektywno-subiektywny znacznie ułatwia nam kontakt, daje dużo większe możliwości od­działywania. Taka jest właśnie rola subiektywizmu czy sprzęgu obiektywno-subiektywnego w profilaktyce — poprzez ludzkie na­stawienia, poprzez stosunki niepowtarzalne, wyłączne, a więc subiektywne.Zrozumienie znaczenia kryzysów psychicznych, urazów, frustracji, konfliktów wewnętrznych może mieć duże znaczenie profilaktyczne przy ich odpowiednim ujęciu. I na tym gruncie występuje też zagadnienie wielopoziomowości struktur psychicz­nych. Konflikty, urazy itd., mające miejsce na terenie jednopo­ziomowym, należy starać się rozwiązywać przez kompensację psychiczną, „płodozmian psychiczny”, przez zmianę miejsca i oto­czenia, przez skierowanie treści spraw konfliktowych i urazo­wych na inne tereny oraz przez cierpliwe wytrzymywanie obja­wów konfliktowych związanych na przykład z okresem dojrze­wania. Krytyczne nasycenie przeżytymi treściami doprowadza przeważnie dzieci i młodzież wyposażoną w potencjał rozwojowy do przekroczenia jednostronnej, egocentrycznej wrażliwości.

W STOSUNKACH LUDZKICH

  1. Mogłoby się wydawać, że zajęcie się sprzęgiem postawy subiektywnej z obiektywną niewiele ma wspólnego z profilaktyką psychiczną. Przy bliższym jednakże rozpatrzeniu treści tych pojęć i  terminów — nabierają one wyraźnej treści profilaktycznej.W stosunkach ludzkich ,,obiektywny” znaczy rzeczowy, trzeź­wy, oceniający bez udziału postawy uczuciowej. Ale właśnie ta­kie podejście obiektywne, na przykład psychologa czy psychiatry do pacjenta, pielęgniarki do chorego, pedagoga i wychowawcy do ucznia, podejście w stosunkach rodzinnych — jest czymś nie­czułym, zrażającym, wywołującym antypatię, zamykającym przeszkadzającym w szczerości stosunku. Taka postawa prowa­dzi do zawężenia obiektywizmu w stosunku do innych; ten „inny” kryje się wewnątrz siebie, zamyka się psychicznie, jest „zmro­żony”. Natomiast tak zwane subiektywne podejście, nie jak do rzeczy, lecz jak do człowieka, z którym nawiązuje się osobisty kontakt — przyciąga, otwiera. W tych warunkach przedmiot kon­taktu przejawia dużo więcej uczucia, uzewnętrznia się. Taki kon­takt udostępnia nam dużo więcej bogactwa obiektywnego, niż przy tak zwanym obiektywnym, rzeczowym ustosunkowaniu się.

PODSTAWOWE ZNACZENIE

Zatrzymaliśmy się nad zagadnieniem wielopoziomowości funk­cji uczuciowych i popędowych oraz wielopoziomowości wartości, gdyż mają one duże znaczenie dla zdrowia psychicznego i jego profilaktyki. Wprowadzają one do procesu wychowania ujęcie hierarchiczne, modele hierarchiczne; wprowadzają konkretne ideały, jako cele wychowawcze, a bez takiego ujęcia nie ma wła­ściwego wychowania i nie ma bardzo pokaźnego zakresu pro­filaktyki.Dla ludzi o wzmożonej pobudliwości psychicznej, dla neuro­tyków i psychoneurotyków, dla młodzieży w okresie dojrzewania i dla osobników w okresie przekwitania, dla jednostek przecho­dzących kryzysy psychiczne — taka empirycznie ujęta hierarchia rzeczywistości, taka obiektywizacja funkcji uczuciowych i popę­dowych oraz wartości i celów ma podstawowe znaczenie. Pod­stawowe znaczenie ma też dla wychowawców, nauczycieli, psy­chologów, psychiatrów, psychoterapeutów. Większość ludzi sfru­strowanych, tracących poczucie sensu życia, szuka dla siebie i     swoich bliskich hierarchii wartości obiektywnie sprawdzal­nych — hierarchii wartości, które są dla nich normami i celami. Znaczenie tej wielopoziomowości w naukach humanistycznych i   w życiu codziennym jest pod względem profilaktycznym do­niosłe.

ZAINTERESOWANIE

  Zainteresowanie się zagadnioniem ogólnym, to znaczy wielopoziomowością funkcji uczuciowych i popędowych oraz wielopoziomowością wartości i celów, jest ważną sprawą dla pro­filaktyki. Teoria dezintegracji pozytywnej wypracowała tę wielo­poziomowość, a więc i możliwości obiektywnej diagnozy poszcze­gólnych poziomów funkcji uczuciowych i popędowych i różnic poziomów wartości. Możliwe stało się już wydzielenie poziomów takich funkcji uczuciowych i popędowych, jak: popęd seksualny, samozachowawczy, empatia, odwaga, strach, lęk, pobudzenie, ha­mowanie, życzliwość, smutek, sen. Możemy także powiedzieć, że zasadę wielopoziomowości możemy stosować w stosunku do ca­łych grup nauk humanistycznych, jak psychologia, psychiatria, pedagogika, socjologia, literatura, sztuka, historia, filozofia, teo­logia itd. Jest to logiczna konsekwencja opracowania wielopo­ziomowości funkcji uczuciowych, popędowych i funkcji intelek­tualnych oraz wartości i celów.Zagadnienie wielopoziomowości dotyczy życia codziennego. Hierarchiczność, wielopoziomowość funkcji dążeniowo-uczuciowych oraz wartości i celów może być tak samo obiektywnie róż­nicowana, diagnozowana. Ktoś, kto określa nasze poziomy funkcji uczuciowych i popędowych, określa także nasze potrzeby i war­tości. Stwierdzenie niejednolitego rozwoju funkcji uczuciowych i popędowych pozwala na stworzenie systemu samowychowania przez wzmacnianie funkcji słabszych.