OD TYSIĘCY LAT

Nasze „ja” wyższe ma więc poczucie pokory i po­tęgi, miłości i niezależności. Może i powinno być podstawą nie­śmiertelności indywidualnej, która — jeśli nie jest dana w rzeczy­wistości — jest postulowana jako jedyne usprawiedliwienie „tra­gedii rozwoju”, jako jedynego sensu coraz większego zróżnicowa­nia rozwojowego, jako jedynego usprawiedliwienia wzrostu świa­domości i empatii. „Tragedia rozwoju”, polaryzacja między „ja” i nie „ja”, między rozwojem i zachowaniem, między nieśmiertel­nością indywidualną a procesem wchłaniania nas przez jakąś za­sadę najwyższą czy bóstwo — jest tematem teologii i filozofii ogól­nej, mistycznej, moralnej. W drodze osobowego rozwoju w na­szym myśleniu i naszych przeżyciach podejmujemy niezrozumiałe, nieludzkie próby i doświadczenia zaprzeczające kierunkowi i sen­sowi naszego rozwoju. Od tysięcy lat, w filozofii hinduskiej, prowadzone są dyskusje na temat niższego „ja” i „wyższego” czy „najwyższego” „ja”, któ­re — przy bliższej analizie — przestaje być naszym „ja”, a staje się duchem, bytem na pograniczu niebytu. Staje się ono niezróż- nicowaną częścią bóstwa, zasady istnienia ogólnego. Według Bud­dy „lgniemy do naszego małego ja» ciężko walczymy, aby mu zapewnić dalsze trwanie, trwanie przez całą wieczność, a «<fałszywe poczucie ja» jest główną ostoją indywidualnego istnienia” . Według Vivekanandy musimy się rozstać z naszą „małą osobo- wością”, z jej świadomością i odrębnością.