POWRÓT DO WARTOŚCI

To tak właśnie jak u wspomnianych już: Ojca Kolbego, dr. Kor­czaka, Joanny d’Arc czy u Sokratesa, który kochał swoich bli­skich, przyjaciół, swoje Ateny, a jednocześnie przyjął wyrok śmierci i wykonał go na sobie.Tak więc, jak w przypadku każdego z najważniejszych zja­wisk w życiu człowieka, do których należy śmierć, tak i w innych zjawiskach „wartości” — chociaż nie tak ważnych — różnicu­jemy poziomy percepcji zagadnienia, poziomy myśli o tym za­gadnieniu, poziomy intuicyjnego wnikania w każde z tych za­gadnień i przeżywania go najgłębiej, po ludzku.Widzimy w tym prądzie rozwojowym, na poziomach niższych, bezduszność w stosunku do śmierci, niewiarę w jej istnienie, nie- rozumienie zadawania innym śmierci i automatyczny, zwierzęcy,biologiczny lęk przed własną śmiercią, jeżeli zbliża się ona nie­uchronnie.Z czasem, jak już mówiłem, powoli człowiek dorasta do rozu­mienia śmierci własnej i innych, nie może przejść obojętnie obok śmierci kogoś innego. Następnie zbliża się do przeżywania śmierci innych, a — szczególnie głębokiego przeżywania śmierci swoich bliskich. Od impulsywnego protestu przeciw śmierci, poprzez jej auten­tyczne przeżywanie, poprzez historię długiego ciągu codziennych lub prawie codziennych agonii z nią związanych zaczyna prze- błyskiwać droga do transcendencji konkretnej, w której zary­sowują się możliwości zachowania najgłębszych wartości, które wybraliśmy świadomie, przeżyliśmy, afirmowaliśmy i rozwija­liśmy, i które są dla nas ważniejsze od naszego życia. Te wartości, do których nie będę powracał, są warunkiem sine qua non sensu naszego życia i bez nich często żyć nie chcemy.