PRZEMIANA I TRWANIE

Jeżeli uznajemy fakt naszych przemian, jako rozwijających się w kierunku doskonałości boskiej, to musi istnieć ich kres w sensie „zjednoczenia się” z Bogiem, utożsamienia się z bóstwem. Ogro­mna liczba systemów filozoficzno-psychologicznych widzi w spo­sób bezpośredni lub pod wpływem systemu teologicznego naszą „przemianę” w Bogu, jako konieczny proces utraty cech ludzkich, odrębności, samoświadomości, a nawet konkretnych zaintereso­wań indywidualnych, związków uczuciowych. Szczytem rozwoju i połączenia się z Bogiem jest koniec istnienia człowieczego, ko­niec uczuć i dążeń ludzkich, jako mniej wartościowych, indywi­dualnych, uczuciowych. A więc „stałość i solidność”, przedstawia­ne nam przez nasze umysły, są tylko pozorne. Taki jest werdykt rozumu. Formy ujmowane przez ludzkie doświadczenie są oparte na iluzji.Dlatego też wszyscy mistrzowie mistycyzmu religijne­go i filozoficznego podkreślali konieczność odrzucenia swego „ja”.Stałość i solidność jest możliwa tam, gdzie wielość przecho­dzi w jedność. Tam znika różność, odrębność. Koncepcja stopnio­wania, wielopoziomowość, ma znaczenie jedynie dla inteligencji ograniczonej, która dostrzega różnicę w rzeczach. Gdy mnogość świata przechodzi w jedność, wychodzi się według S. Radhakri- shnana poza pojęcie stopni. Filozoficzno-teologiczna analiza transcendencji wskazuje, że prawda ukryta poza światem jest w rzeczywistości istotą trwałą, że ta prawda ukryta pomiędzy nami jest naszą własną, trwałą boskością. Musimy więc przyjąć kres naszego rozwoju. Według Radhakrishnana trudno jest pojąć u Ramamudży, jaki związek zachodzi między ciągłym rozwojem a tożsamością istotną „ja”.