WYRZECZENIE

Większość filozofów i teologów oraz świętych hindus­kich, tybetańskich, buddyjskich, zen — operuje bardzo często ter­minem wyrzeczenie. Mówi się ogólnie o konieczności wyrzecze­nia się niższych, zmysłowych potrzeb i przywiązań. Ale mówi się także o wyrzeczeniu się najgłębszych duchowych związków uczu­ciowych. W ciągu całych dziejów chrześcijaństwa aż do ostatnich czasów operowało się pojęciem i praktyką wyrzeczenia. Zakonni­cy musieli się wyrzekać wielu kontaktów z innymi, mieli przepi­sany tylko ograniczony czas na rozmowy ze swoimi współ­towarzyszami klasztornymi. Wiele religii nie pozwalało widzieć się z umierającymi czy ciężko chorymi rodzicami. Takie metody postępowania były oparte na specyficznej interpretacji częścio­wego tylko nastawienia twórców chrześcijaństwa, głównie na wy­powiedziach św. Pawła, że już działa nie on, ale Chrystus w nim. Praktykę tę stosowano według mnie wbrew przeważającym opi­niom Chrystusa, który miał i pragnął na wieczność zachować indywidualne związki uczuciowe z apostołami, Łazarzem, Marią i Martą, św. Janem, i który w stosunku do łotra — towarzysza śmierci krzyżowej, wypowiedział słowa: „jutro będziesz ze mną w raju”.Asceci, święci i teologowie Wschodu poszli niepomiernie lej. Według nich, musimy się wyrzec nie tylko bliskich w zna­czeniu fizycznym, ale i duchowym. Nie ma tam prawie mowy o spotkaniu i trwałym życiu duchowym w świecie transcendental­nym. Musimy się nadto wyrzec własnej indywidualności, osobo­wości, świadomości indywidualnej, a nawet miłości. Musiihy się | także wyrzec rozróżnienia podmiotu i przedmiotu. Wyraża się to  w formie istnienia-nieistnienia albo w nirwanie.